O mnie

o mnie
O MNIE

Cześć, mam na imię Ola i pomagam kobietom odzyskiwać luz i spokój w jedzeniu.

Objadanie się w ukryciu, wyrzuty sumienia, myśli o jedzeniu od rana do wieczora – znasz to, prawda?

Nie mam zgody na to, żebyś marnowała na to swoje życie.

Chcę, żebyś mogła się nim cieszyć. Iść na ciacho z kumpelą bez rozkminiania, czy możesz je zjeść, ile ma kcal, czy nie przytyjesz i jak to potem “odrobisz”.

Jechać na wakacje bez obaw, że znowu skończy się codziennym objadaniem do bólu brzucha.

Mieć przestrzeń na to, co jest dla Ciebie ważne – relacje, pasje, rozwój, książki – cokolwiek.

Żeby jedzenie było czymś normalnym – a nie zajmowało 90% Twojego życia.

Bo doskonale wiem, jak to jest żyć w ciągłym poczuciu winy po jedzeniu. Odmawiać sobie bułki tartej do fasolki “bo nie powinnaś”. Stresować się, kiedy zjesz coś spoza swojego idealnego planu.

Sama przeszłam zaburzenia odżywiania - i nie chcę, żebyś Ty też musiała się z nimi męczyć.

Dlatego dziś pomagam kobietom poukładać relację z jedzeniem tak, żeby mogły bez napadów i poczucia winy.

Z wykształcenia jestem dietetyczką, psychodietetyczką, a już niedługo – psycholożką.

Ale nie, nie jestem poważną Panią dietetyk w białym fartuchu, która będzie Cię rozliczać z Twoich “błędów”

Nie odchudzam. Nie rozpisuję jadłospisów.

Zamiast tego – uczę Cię jeść z większym luzem, spokojem, bez poczucia winy i rzucania się na słodycze, gdy tylko zostajesz sama w mieszkaniu.

Wspólnie ustalamy jedzeniowe cele, uczymy się rozpoznawać sygnały z ciała, porządkujemy dietetyczny chaos – tak żebyś w końcu mogła odetchnąć.

Jeśli chcesz jeść “jak normalny człowiek” (cytat moich klientek) – dobrze trafiłaś.

na stronę z ofertą konsultacji

A z prywaty…

jestem 100% psiarą, dog mamą najkochańszego pudelka na świecie (Lokuś)
kocham bachatę i nie przeszkadza mi, kiedy wychodzę przepocona do gaci (za to nienawidzę biegać - nie zmusisz mnie do tego)
uwielbiam kryminały Mroza i podcasty kryminalne (mimo że nie oglądam horrorów, boję się krwi i zamykam oczy, jak dzieje się coś “strasznego” w filmach)
kocham croissanty pistacjowe (no dobra, wszystko, co pistacjowe) i kuchnię włoską
jestem okropnym zmarzluchem - chodzę w rękawiczkach przez ¾ roku, a w zimie wyglądam jak mały eskimos
Koszyk
Przewijanie do góry